Potęga kostiumu

dodał: paulina, dnia: 31-01-2010, kategoria: klip, on, ona, stylowe

Seriale inspirują, dostarczają rozrywki i kreują trendy - na TH temat ten powraca jak bumerang. Nie mogę uwierzyć, że jeszcze nie wspomniałam o jednym z moich ulubionych seriali ostatnich sezonów. O amerykańskiej produkcji zatytułowanej Mad Men. To prawdziwa uczta dla oczu, a przy okazji kawał bardzo dobrej telewizji.

Choć akcja toczy się w latach sześćdziesiątych zeszłego stulecia, a wszystkie detale są pieczołowicie odwzorowane, tak, by jak najdokładniej oddawały ówczesną rzeczywistość, to serialowe kostiumy mogą zainspirować współczesne fashionistki. Wbrew pozorom bardzo łatwo wykreować podobny look, bez polowania na vintage’owe okazy z second-handów lub pożyczania ubrań z babcinej szafy.

Wersja kobieca:

Wersja kobieca i męska:

Kostiumy w Mad Men grają bardzo ważną rolę, odpowiedzialna za nie jest Janie Bryant, projektantka i kostiumolożka, która podzieli się swoimi sekretami w książce, która ma ukazać się jesienią. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zajrzyjcie koniecznie na oficjalną stronę serialu, do sekcji zatytułowanej Fashion File.

Sesja w V Magazine, czyli rurki dla każdego!

dodał: paulina, dnia: 30-01-2010, kategoria: ona

Lutowy numer V Magazine wywołał sporo zamieszania jeszcze zanim się pojawił w kioskach - za sprawą okładek i zamieszczonych sesji. Okładek, bo numer “Size Issue” można kupić w dwóch wersjach, na pierwszej okładce można zobaczyć Gabourney Sidibe, aktorkę grającą główną rolę w “Precious”, na drugiej młodziutką Dakota Fanning - obie reprezentują dwa wagowe krańce, Gabi Sibide jako plus size, puszysta kobieta - Big Love, Dakota to minus size, drobna i niewysoka młoda dziewczyna - Little Lady.

Ale najwięcej uwagi poświęcono zamieszczonym w piśmie sesjom. A jest o czym pisać! Karl Lagerfeld, który ma na swoim koncie wielki spadek wagi, i który nie raz i nie dwa wypowiadał się o wyższości szczupłych i chudych nad grubmi, który publicznie krytykował decyzje H&M, które ośmieliło się wyprodukować ubrania jego projektu z kolekcji dla sieciowego giganta w rozmiarach L i XL, fotografuje niezbyt chudą modelkę i pozwala, by miała na sobie ubrania, buty i dodatki z logo Chanel (sesja nosi nazwę Coco A Go-Go, a modelką jest tancerka burleskowa występująca pod pseudonimem Dirty Martini)! Koniec świata! W sesji, która wyszła spod aparatu Terry’ego Richardsona, można zobaczyć, że ubrania, które na wybiegach pokazywane są na chudych modelkach, równie dobrze wyglądają na nieco większych dziewczynach.

No i sesja zatytułowana Curves Ahead, w która udowadnia, że w rurkach każda kobieta może świetnie wyglądać:

Fotograf: Sølve Sundsbø, stylistka: Nicola Formichetti, modelki: Candice Huffine, Marquita Pring, Michelle Olson, Tara Lynn, Kasia P.

Zawsze byłam zdania, że rurki może nosić każda kobieta, bez względu na rozmiar. Ważne, by były dobrze dobrane. Jeśli chodzi o większe rozmiary, to lepiej sprawdza się dżins z niewielkim dodatkiem strechu lub elastanu. Lepiej wybrać też rurki, których nogawki nie są zbyt obcisłe w łydkach (inaczej proporcje mogą być lekko zachwiane), a stan nie jest zbyt niski (należy zastosować tzw. regułę dwóch palców, oznacza to, że odległość pomiędzy spodniami a pępkiem powinna być równa mniej więcej szerokości dwóch palców).

Dżinsowy mundurek

dodał: paulina, dnia: 28-01-2010, kategoria: on, ona, stylowe

Nie sądziłam, że moda na dżinsowe zestawy może kiedykolwiek wrócić.

W zeszłym roku Kanye West spacerował po Paryżu ubrany denimowe spodnie i kurtkę - a taki zestaw bywa bardzo ryzykowny, zbyt oklepany, niektórzy uważają, że to modowe faux-pas. Ale moim zdaniem Kanye dostarcza… Wygląda zaskakująco stylowo, ale zakładam, że to może być związane z samym Kanye (Kanye factor), być może ktoś inny wyglądałby żałośnie.

Może coś się zmienia? Bo na okładce lutowego numeru amerykańskiego Vogue’a można zobaczyć Jessikę Biel w dżinsowej marynarce i kamizelce:

Okładka wygląda niczym z lat dziewięćdziesiątych - dżinsowa marynarka z delikatnymi przetarciami, kamizelka w podobnym stylu… Powrót do przeszłości?

Nie wiem, co o tym myśleć - nie ukrywam, że sformułowanie “dżinsowy mundurek” wywołuje we mnie mieszane uczucia. Nie lubię, uważam, że niewiele osób umie nosić taki zestaw. O ile Kanye i Jessica wyglądają całkiem, całkiem, to jednak nie wiem, czy  ktoś poza nimi będzie w stanie tak dobrze wyglądać w denimie od stóp do głów. A może to tylko moje przyzwyczajenie? Przekonanie, że dżinsów nie należy zestawiać z denimową kurtką? I serio, lata 90. naprawdę wracają, pora na neonową wiosnę (bo ta zima kiedyć musi minąć).

edit:
HA! W WSJ znalazłam doskonały tekst na ten temat: The All-Denim Trend: How Much Is Too Much? czyli rozważania o trendzie denim-on-denim. Podobno to gwarancja niepowodzenia na randce! Oraz - coraz więcej marek wprowadza coraz więcej dżinsowych rzeczy do kolekcji (szorty, koszule, sukienki, płaszcze).

Wszyscy noszą kratę

dodał: paulina, dnia: 29-12-2009, kategoria: ona, stylowe, zakupy

Amerykański Glamour zauważył, że gwiazdy lubią kratę. Na premierach, bankietach, koktajlach, oficjalnych wyjściach noszą ubrania pożyczone od projektantów, przysłane przez showroomy, wybrane przez specjalnie zatrudniowych stylistów, na co dzień jednak wybierają koszule w kratę, szale w kratę, kurtki i płaszcze… w kratę, oczywiście. I co więcej, można założyć, że sami te ubrania kupili i zapłacili (a nie dostali od szukających reklamy projektantów). Ale nie tylko gwiazdy lubią ten deseń - szafiarki z całego świata też stawiają na kratę. Chyba to rzadki przypadek, gdy jeden trend podoba się wszystkim - i gwiazdom, i szafiarkom, i osobom pracującym w redakcjach modowych lub firmach odzieżowych.

Jeśli macie ochotę na koszulę w kratę, to oto moja propozycja:

Koszula Otra - można ją kupić w stacjonarnych salonach marki BS, ale też i w sklepie internetowym, na dodatek została przeceniona. To ten czas w roku, gdy wszystko kosztuje mniej :), niestety to też czas, gdy wszystkie wolne fundusze zostały już wydane na prezenty świąteczne… Jeśli sama koszula to za mało, w sieciowym sklepie BigStar można znaleźć też kurtkę z kapturem i dwustronny szal, oczywiście okratowane.

Ale czapa!

dodał: paulina, dnia: 29-11-2009, kategoria: ona, stylowe, zakupy

Niemalże jak w zegarku! Jak zwykle o tej porze myślę o czapkach i szalach. To chyba jedna z nielicznych zalet jesieni - można się opatulać ciepłymi szalami i nosić wielkie czapy. W tej chwili szukam czapki-uszanki, wiem, ma dość nieprzyjazne konotacje, ale na zimę jest przecież idealna. A taka idealna czapka uszanka powinna przypominać tę od J.Crew (ulubionej amerykańskiej marki Michelle Obamy):

Na razie szukam jej bez powodzenia.

Za to łatwiej znaleźć szale-tuby, zwane także kominami, które pojawiły się na wybiegu u Burberry - czarne i szare. Te, które zaprojektował Christopher Bailey, są wielkie i czasem przypominają narzutkę, te, które można znaleźć w polskich sklepach, są nieco mniejsze - ale za to zmieszczą się pod kurtką lub płaszczem:

Szary komin to szal SUMY, czarna tuba to JEM, oba te bigstarowe modele można kupić w sklepie internetowym i w stacjonarnych salonach marki BS (adresy znajdziecie TU).

DIY w wersji komercyjnej

dodał: paulina, dnia: 12-11-2009, kategoria: ona, stylowe

Nawet nowe rzeczy, prosto z wybiegu lub ze sklepu, zaczynają wyglądać jak DIY. Przykład? Takie spodnie marki Free People:

Nie sądziłam, że to kiedyś napiszę (*), ale takie patchworkowe łaty zaczynają mi się podobać - jest w tych spodniach coś, co wywołuje we mnie dobre skojarzenia. Wyglądają na wygodne, dobrze dopasowane, znoszone dżinsy. Trochę w stylu folk, trochę hippie (posthippie?), trochę postpunkowskie, trochę neogrunge. Być może dlatego, że stylizacja nie jest zbyt dosłowna, zbyt poważna. Może dlatego, że lubię wytarte znoszone dżinsy?

Buty i spodnie lądują na mojej wish-liście. Nie wiem, czy zabiorę się za przyszywanie łat na sponiewieranych rurkach, ale imo pomysł znakomity. I możesz spróbować zrobić to samo w domu.

(*) pewnie to kolejny przykład na to, że jeśli chodzi o modę, to niczego nie można być pewnym.

Ulubiony model

dodał: paulina, dnia: 10-11-2009, kategoria: ona, stylowe, zakupy

Czyli as seen on stars.

Gdy zobaczyłam, że Madonna nosi boyfriend’s pants, trochę się zdziwiłam, przyznaję, ale to tylko dowód na to, że ten fason pasuje każdemu (każdej). A spodnie, które ma na sobie Madonna, to już klasyka, a nie nowy trend.

I tu, po raz kolejny mam powód, by pokazać model Lucia, bo te dżinsy zdecydowanie należą do moich ulubionych w kolekcji jesienno-zimowej:

Jestem fanką bojfriends pantsów i bardzo mi z tym dobrze - w zasadzie to model idealny, na luzie, wygodny, a do tego bardzo modny. I da się te spodnie wykorzystać w stu stylizacjach, bo dają się zarówno i dress down, i dress up - pasują do nich i oksfordy, i tenisówki, i buty na obcasie (podwinięte nogawki mogą skrócić optycznie nogi). Moim zdaniem przy lekko za dużych spodniach lepiej wygląda dopasowana mała góra. Dżinsy ze zdjęcia do kupienia między innymi w internetowym sklepie Big Stara.

Wygląda na to, że swój ulubiony model ma też Stella McCartney - to szwedy z wysokim stanem. Lubi je w wersji ciemnogranatowej, jak i nieco już wytartej i znoszonej. Dżinsy, które nosi Stella, przypominają bigstarowy model Kate:

Ten model występuje w dwóch odcieniach - oba z pewnością spodobałyby się Stelli :), bo Kate można kupić w kolorze bardzo ciemny granat i w wersji denim light, wersja nieco przechodzona. Mnie się bardziej podobają te drugie, ale to oczywiście kwestia gustu (no i mnie bardzo przypadł do gustu trend nazywany destroyed jeans). Jaśniejszy, przetarty materiał na udach może nie być odpowiedni dla każdej damskiej figury. Ciemne spodnie mogą być przyjaźniejsze, optycznie nieco wyszczuplając niektóre newralgiczne partie.

Grunge powraca

dodał: paulina, dnia: 29-10-2009, kategoria: ona, stylowe

W latach 90. grunge był raczej stylem alternatywnym, rzadko pojawiał się na zdjęciach w kolorowych magazynach, bo wtedy oznaczał podarte dżinsy, martensy i flanelowe koszule w kratę. Dopiero Marc Jacobs wprowadził go i na wybiegi, i do sesji modowych w Vogue’u i w innych modowym pismach. W XXI wieku grunge to w zasadzie vintage, trend sprzed lat, i jako taki inspiruje sieciówki, projektantów i stylistów z miesięczników dla nastolatek. Teen Vogue pokazał już sesję w całości poświęconą temu trendowi, ale coś mi się wydaje, że grunge w zasadzie można znaleźć już w niemal każdej jesiennej sesji. Dlaczego? Bo moim zdaniem jest idealny na tę porę roku! Bo grunge to synonim wygody i ubierania się w zgodzie z pogodą (aka ciepło!).

Oto październikowa sesja z Teen Vogue’a:

Jednak estetyka grunge’u z XXI wieku różni się odrobinę od tego dwudziestowiecznego. Neo-grunge jest bardziej kobiecy, dziewczęcy nawet, bardziej wysmakowany, dopasowany do sylwetki. No i kiedyś grunge oznaczał niemarkowe ubrania, męskie koszule i ciuchy znalezione na plich targach. Teraz to drogie buty i dodatki, rzeczy z sieciówek i drogich sklepów, uszyte z doskonałych i luksusowych materiałów. Dwie rzeczy pozostają niezmienne. Krata rządzi! Oraz: to doskonały trend na jesień i zimę.

Mój must-have? Traperki na obcasach - takie jak na ostatnim zdjęciu (DKNY Active).

Pewność siebie

dodał: paulina, dnia: 19-10-2009, kategoria: ona, stylowe, tekst, zakupy

Przeczytałam na WSJ, że Michelle Roark, mistrzyni freestyle skiing, wierzy, że znalazła pachnącą formułę, która pomoże zwyciężać w zawodach sportowych (jej jednakże autorski zapach nie przyniósł szczęścia). Opracowała zapach - wodę perfumowaną, którą nazwała Confidence (czyli pewność siebie, może to oznaczać też zaufanie lub wiarę). Nuty zapachowe? Olejek różany z Bułgarii, bergamotka z Włoch i grejfrut z Florydy. Podobno to dobre zapachy - aromatoterapeuci mówią, że olejek z grejfruta może pomóc przy poprawie humoru, olejek różany pomaga przy zwalczaniu negatywnych emocji, a olejek z bergamotki wmacnia koncentrację. Nie wiem, jak poważne są to twierdzenia - wydaje mi się jednak, że są zbyt uogólniające, że to nie jest nauka ścisła, raczej wypadkowa pewnych założeń i upodobań osobistych. Ale coś w tym jest. Bo dobre perfumy poprawiają samopoczucie, bo lepsze samopoczucie to większa wiara we własne możliwości, a od tego już tylko krok do zwyciężania.

Sportowcy często mają swoje prywatne rytuały, odprawiane przed startem, wielu tenisistów jest bardzo przesądnych, np. James Blake podczas turnieju tenisowego się nie goli - więc im bardziej zarośnięty na twarzy, tym więcej zwycięstw na korcie, inni zawodnicy nie zmieniają szafek w szatni podczas turnieju (podobno Nadal co roku używa tej samej), nie zmieniają też kortów podczas treningów. Racjonalnie rzecz biorąc, takie zachowanie nie powinno wpływać na osiągane wyniki. A jednak. To trochę przypomina samospełniającą się przepowiednię. Jeśli ktoś wierzy, że brak amuletu przynoszącego szczęście lub brak możliwości odprawienia jakiegoś rytuału przyniesie mu/jej pecha, to całkiem prawdopodobne jest, że nie będzie wystraczająco skoncentrowany, by wygrać mecz.

I tak chyba jest także poza sportowymi arenami. I co więcej, pewność siebie daje nie tylko zapach. Pewność sobie może dać dobry wygląd, fajna stylizacja. Mogą dać ją dobrze dobrane dżinsy :). Tu leży właśnie popularność programów Goka Wana, Carsona Kressley’a (amerykańskiego prowadzącego How to look good naked) czy Trinny i Susanny - oni nie zmieniają swoich bohaterek, nie odchudzają ich, nie wysyłają do chirurga plastyka. Uczą je po prostu dobrze się ubierać. I okazuje sie, że dobrze ubrana osoba zaczyna się dobrze czuć we własnej skórze, że dzięki temu zyskuje pewność siebie.

Tyle pisania, pora na obrazki - bo w takim zimnym październiku pewności siebie może dodać jedynie ciepłe ubranie. Na przykład taki zestaw od BS (sweter Xingu, rurki Laura i oficerki):

Niedawno pisałam o idealnym jesiennym swetrze, grubaśne swetry z aplikacjami trafiły też do serwisów modowych. Bo po prawdzie - grube ciepłe swetry to mus i must-have. Stylowy i pogodowy. A sweter Xingu nawiązuje do innego trendu bliskego mojemu sercu. Do trendu, który królował w latach 90. poprzedniego stulecia, a teraz powoli wraca na salonu, czyli do grunge’u, nazywanego teraz czasem neo-grunge’em. I wtedy i teraz oznaczało to nie tylko noś to, co chcesz, ale także noś się ciepło. To trend, który nie każdemu może się spodobać (w końcu o gustach….), ale nikt nie zaprzeczy, że jesienią i zimą jest niebywale praktyczny.

NAJS czyli nagły atak jesiennego swetra

dodał: paulina, dnia: 04-10-2009, kategoria: ona, stylowe, zakupy

Idealny jesienny sweter jest wygodny, duży i ciepły. I bezkompromisowy, bo w zgodzie z trendami - tu nie ma mowy o rezygnacji z komfortu i ciepła na rzecz mody. Idealny NAJS spełnia wszystkie powyższe warunki i na początku jesieni zastąpi kurtkę lub nawet płaszcz.

A jak wygląda dobry NAJS? Na przykład tak:

Swetrzysko na zdjęciu to bigstarowa Neufa, która nie idzie na żadne kompromisy, nie pozwoli się niczemu zakryć, z takimi kimonowymi rękawami rządzi i nie daje się odsunąć na dalszy plan.

NAJS może też wyglądać tak:

To inny wielki ciepły sweter z jesiennej kolekcji Big Star, Vefsna, która ma bardziej “płaszczowy” wygląd, ale jest przy tym bardziej uległa, dopasuje się do innej broszki (zamiast agrafki), dogada się z szerokim lub węższym paskiem, będzie dobrze wyglądała nawet puszczona luźno. Będzie chronić przed jesiennym chłodem, da się upchnąć pod dłuższą kurtką lub płaszczem.

Ale to nie jedyna twarz NAJSa, bo NAJS występuje także w wersji radykalnie estetycznej - jako obciachowy sweter rodem z lat osiemdziesiątych. I nie ma mowy o żadnych cytatach czy zapożyczeniach. To dokładnie ten sam sweter, co w latach osiemdziesiątych. Jak “ugryźć” ten trend? Cóż, po raz kolejny warto zainspirować się innymi - podejrzeć, jak robią to w Paryżu lub w Trondheim. Ale Polki też zaakceptowały obciachowy sweter, co więcej, one go pokochały, one na niego polowały, tak jak Ryfka, która swój swetrowy graal prezentuje z dumą, czy Kaka Bubu z Wintydża, głosząca wszem i wobec, że obciachowy sweter to sweter genialny.

Tak czy siak, czy NAJS nowy i grzeczny czy obciachowo-archaiczny, ważne, że wygodny, ciepły i modny. A takie połączenie to wciaż rzadkość.