dodał: paulina, dnia: 31-01-2010, kategoria: klip, on, ona, stylowe
Seriale inspirują, dostarczają rozrywki i kreują trendy - na TH temat ten powraca jak bumerang. Nie mogę uwierzyć, że jeszcze nie wspomniałam o jednym z moich ulubionych seriali ostatnich sezonów. O amerykańskiej produkcji zatytułowanej Mad Men. To prawdziwa uczta dla oczu, a przy okazji kawał bardzo dobrej telewizji.
Choć akcja toczy się w latach sześćdziesiątych zeszłego stulecia, a wszystkie detale są pieczołowicie odwzorowane, tak, by jak najdokładniej oddawały ówczesną rzeczywistość, to serialowe kostiumy mogą zainspirować współczesne fashionistki. Wbrew pozorom bardzo łatwo wykreować podobny look, bez polowania na vintage’owe okazy z second-handów lub pożyczania ubrań z babcinej szafy.
Wersja kobieca:
Wersja kobieca i męska:
Kostiumy w Mad Men grają bardzo ważną rolę, odpowiedzialna za nie jest Janie Bryant, projektantka i kostiumolożka, która podzieli się swoimi sekretami w książce, która ma ukazać się jesienią. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zajrzyjcie koniecznie na oficjalną stronę serialu, do sekcji zatytułowanej Fashion File.
A przy okazji zdobądź 25-procentowy rabat na nową parę spodni.
Tak w skrócie wygląda akcja dobroczynna amerykańskiej marki Aéropostale (Do Something’s Teens for Jeans Campaign). Lekko znoszone dżinsy można przenieść (oddać) do dowolnego salonu marki, a zebrane spodnie zostaną przekazane schroniskom i lokalnym intytucjom charytatywnym. Idea szczytna, a do tego kusząca oferta sprzedażowa.
Akcję wspiera aktorka Ashley Greene, fani wampirów na pewno ją kojarzą!, i Justin Long (aktor, chłopak Drew Barrymore, postać z reklam komputerów firmy Apple).
Kampania ma pomóc bezdomnym młodym ludziom - przede wszystkim chodzi o podniesienie świadomości dotyczącej bezdomności (w Ameryce jedna na trzy bezdomne osoby nie ma skończonych 18 lat), a jej adresatami są amerykańskie i kanadyjskie nastolatki. W zeszłym roku pod szyldem Teens For Jeans zebrano ponad 200 tysięcy par dżinsów.
Łatwo krytykować takie akcje, w końcu używane dżinsy raczej nie znajdują się na szczycie listy najbardziej przydatnych rzeczy dla bezdomnych nastolatków, i w jakiejś mierze na wszystkim najbardziej zyska marka Aéropostale, która zwiększy sprzedaż spodni, ale… Hasłem tej kampanii jest Do Something (zrób coś), i jest to akcja adresowana do młodych ludzi, którzy rzadko są w stanie wspierać podobne cele finansowo. To mały gest dla dobrej sprawy, i nikt nie każe nikomu kupować nowej pary dżinsów, ten rabat to tylko bonus, sposób na tych, którym poczucie, że zrobiło się coś dobrego, nie wystarcza.
dodał: paulina, dnia: 07-01-2010, kategoria: klip, on, stylowe
Z jednej strony mam fazę “dosyć już tych list z 2009 roku”, a z drugiej… Czuję jakąś niezdrową fascynację związaną z analizowaniem niezbyt odległej przeszłości. Lista magazynu GQ trochę mnie zaskoczyła - opublikował on bowiem na swojej stronie internetowej listę najlepiej ubranych mężczyzn 2010 roku - która to lista pochodzi z lutowego numeru pisma (tj. w wersji papierowej, do kupienia od dzisiaj). Przewidują przyszłość? Ale zdjęcia mężczyzn z listy pochodzą bez wątpienia z zeszłego roku, więc pewnie to taka prognoza, kto dobrze zaprezentował się w 2009 roku wchodzi w 2010 jako najlepiej ubrany mężczyzna.
Oto dziesiątka najbardziej stylowych mężczyzn świata:
10. Dizzee Rascal - po raz pierwszy na liście, The hip-hop superstar certainly knows how to look sharp.
9. David Beckham - w zeszłym roku na miejscu 10., the footballer is constantly searching for new, unchartered territory.
8. David Cameron - poprzednio ten brytyjski polityk był na miejscu 8., knows the importance of a good suit and tie.
7. David Furnish - drugi rok z rzędu miejscu 7., always on the lookout for the new labels.
6. Daniel Craig - poprzednio na miejscu 4., this Bond certainly dresses to kill.
5. Tom Ford - zeszłoroczny pan numer 3, could there be a better ambassador for his own brand than this designer?
4. Fantastic Mr Fox - szokujący debiut tej fikcyjnej postaci!
3. Alex Turner - poprzednio na miejscu 3., continues to raise the bar in the style stakes on both sides of the Atlantic.
2. Take That - pojawili się na liście po kilkuletniej przerwie, remain stylish and relevant without succumbing to embarrassing, age-inappropriate, down-with-the-kids desperation.
1. Robert Pattinson - w zeszłym roku na 39. miejscu!
Pierwsze miejsce Pattisona wynika z 9 milionów wyników w Google’u. Serio?! Pozwolę sobie mieć wątpliwości, czy tak wygląda najlepiej ubrany mężczyzna 2010 roku:
Serio?! Wyniki z gugla raczej średnio mnie przekonują. Choć muszę przyznać, że na czerwonym dywanie wygląda bardzo dobrze (potrafi nosić garnitur lub smoking!), to nie rozumiem, co skłoniło redaktorów GQ do uznania, że Robert Pattison to najlepiej ubrany mężczyzna… Za to wiem, po której stronie konfliktu Team Edward vs. Team Jacob się opowiadają :).
Najgorsze modowe wpadki 2009, według redaktorki Time’a Belindy Luscombe:
Czyli po kolei:
1. Mary Kate Olsen i futrzana opaska,
2. Queen Latifa i jej obcisły kombinezon,
3. Rihanna w sukience dresowej XXL,
4. Sandra Bullock i sukienka z dziwną ozdobą,
5. Lady Gaga i za mało ekstrawagancka sukienka (którą założyłyby niektóre mieszkanki Dallas),
6. Drew Barrymore i dwukolorowe włosy (sukienka od Alexandra McQueena zyskała uznanie),
7. Kanye West zaprzyjaznionyz butelką koniaku i skórzana koszula,
8. Marc Jacobs, spódniczka i nieogolone nogi,
9. Cate Blanchett i sukienka z koca,
10. Sharon Stone, dwie brzydkie sukienki i idiotyczny kapelusz.
For the record: sukienki Rihanny i Cate Blanchett oraz manskirt Marca Jacobsa bardzo mi się podobają. I taka mała złośliwa uwaga - wytykać innym modowe wpadki lub pomyłki urodowe zapominając jednocześnie, że ma się na sobie szaro-burą swetro-bluzę i ani grama makijażu na twarzy, to też jest faux-pas.
dodał: paulina, dnia: 21-12-2009, kategoria: klip, stylowe, tekst
“Styl to 80 proc. pewności siebie i 20 proc. mody“, mówi Eric Daman, główny kostiumograf i stylista serialu “Plotkara” (Gossip Girl).
“Plotkara” to obecnie jeden z najbardziej stylowych seriali - osobiście nie jestem fanką fabuły, za to uważam, że ubrania na aktorach ogląda się wspaniale. Jeśli chodzi o estetykę i efekty wizualne :), zdecydowanie najwyższa klasa. Eric Daman powoli wyrasta na czołową gwiazdę wśród stylistów, i co więcej, ma realny wpływ na kreowanie i popularność trendów (daję głowę, nomen omen, to on stoi za ogólnoświatową popularnością opasek na głowę, tzn. headbands). Czyli - move over, Pat Field, teraz to Eric rządzi duszami zainteresowanych modą telewizyjnych widzów (przy okazji, Daman też pracował przy serialu “Seks w wielkim mieście”).
Trzy obowiązkowe rzeczy szafie według Erica to: biały t-shirt, mała czarna (w dowolnym kolorze) i dobrze dobrane dżinsy. Więcej o budowaniu i poszukiwaniu własnego stylu w nowej książce napisanej przez Erica, You Know You Want It: Style-Inspiration-Confidence:
Ta książka to must-have dla fanek “Plotkary”, bo pewnie autor będzie odwoływał się do swoich doświadczeń z planu serialu. Słowo wstępne napisała Leighton Meester, czyli serialowa Blair.
Ja wiem, że chcęto :), książka już wylądowała na mojej wish-liście.
Podczas spotkania w ramach festiwalu Warszawa jest kobietą!, Barbara Hoff zażartowała, że nie ma sensu przepowiadać trendów, bo zwykle kończy się tak, że wchodzi do kin jakiś nowy widowiskowy film i modne stają się trendy lub epoki w nim przedstawione, a nie to, co ktoś przepowiedział. A może mówiła całkiem na serio? Ale miała świętą rację! Filmy bywają inspirujące. Dowód? W lutym 2010 odbędzie się premiera kolejnej ekranizacji “Alicji w krainie czarów” - w reżyserii Tima Burtona, i z tej okazji paryski dom handlowy Printemps pokaże sukienki zainspirowane nowym filmem, a zaprojektowane przez Ann Demeulemeester, Christophera Kane’a, Alexandra McQueena i Martina Margielę (zdaje się, że raczej przez markę niż przez samego projektanta, który pożegnał się z projektowaniem pod własnym nazwiskiem).
Tak sobie myślę, że innym filmem, który może inspirować trendy jest musical “Nine” w reżyserii Roba Marshalla. To muzyczna wersja klasycznego filmu Federico Felliniego “Osiem i pół”.
“Nine” wejdzie na polskie ekrany 29 stycznia 2010 roku, ma dobre recenzje i jest jednym z murowanych kandydatów do nagrody Oscara w kategorii kostiumy.
Nie wiem, czy te dwa filmy wpłyną na uliczne trendy tak mocno jak seriale telewizyjne - bo te jednak przez to, że mają wiele sezonów, silniej oddziałują na widzów, ale przyznam, że nie mogę się doczekać obu premier (Tim Burton to wizjoner, a Rob Marshall ma na swoim koncie “Chicago”).
Nagrody British Fashion Awards 2009 świętują swoje ćwierćwiecze! Gala odbędzie się 9 grudnia, a rozdane zostanie na niej 11 wyróżnień w kategoriach: Designer of the Year (czyli projektant roku), Menswear Designer (projektant kolekcji męskich), Model (modelka), Designer Brand (marka roku), The Isabella Blow Award for Fashion Creator and the Outstanding Achievement in fashion design (to nagroda imienia Isabelli Blow przyznawana za wybitne osiągnięcia w projektowaniu mody lub designie).
Z okazji 25-lecia BFA zdecydowano się przyznać jeszcze jedną nagrodę specjalną - dla osoby, która uosabia ducha Londynu i jest międzynarodowym ambasadorem tego miasta. Zwycięzca zostanie ogłoszony podczas uroczystości w grudniu, a wybiorą go (ją) internauci. Na liście kandydatów są: Alexa Chung, Alexander McQueen, Celia Birtwell, Christopher Kane, David Bailey, Erin O’Connor, Joan Burstein, Kate Moss, Manolo Blahnik, Matthew Williamson, Naomi Campbell, Sienna Miller, Sir Paul Smith, Sir Philip Green, Stella McCartney, Twiggy, Vivienne Westwood, Yasmin Le Bon. Osobiście zakładam, że wygra Kate Moss lub Alexa Chung.
Tak było rok temu:
Czemu myślę, że nagroda trafi w ręce Kate Moss lub Aleksy Chung? Bo głosowali internauci, bo mam wrażenie, że te dwie kobiety cieszą się największą sympatią wśród internautek zainteresowanych modą. A może myślę tak dlatego, że właśnie one uosabiają dla mnie styl londyńskiej ulicy? W końcu styl Kate kopiowany jest na całym świecie, a Alexa zyskała uznanie za swoją ekletyczną nonszalancję, za łatwość miksowania i jednoczesną prostotę swych stylizacji.
Zastanawiam sie na marginiesie, czy inne miasta-stolice mody (dla ułatwienia, miasta z ważnymi tygodniami mody: Paryż, Mediolan, Nowy Jork) też mogłyby znaleźć jedną osobę, która uosabia ich styl? To byłby twardy orzech do zgryzienia - Nowy Jork jest za bardzo zróżnicowany, zbyt kosmopolityczny, zbyt dużo w nim turystów, a większość gwiazd i najlepiej ubranych osób wywodzi się z innych miast lub państw (np. teraz mieszka tam między innymi Alexa Chung :D). Na początku lat 80. nowojorski styl uosobiała Madonna (ale i ona trafiła tam z innego miasta), dziś miasto reprezentują raczej postaci z seriali (myślę o “Seksie w wielkim mieście” i o “Gossip Girl”). Paryż? Do głowy przychodzą mi jedynie Sophie Marceau lub Charlotte Gainsbourg, może Garance Dore (ale czy ona jest wciąż jeszcze paryżanką?). Mediolan kojarzy mi się jedynie z projaktantami i markami, które mają tam siedzibę.
dodał: paulina, dnia: 21-11-2009, kategoria: klip, stylowe, tekst
Pisałam o tym wielokrotnie - i tu, i na Ulicach, nagość jest nieodłącznym elementem reklamy. Czasem to nagość na pograniczu wykładów z ludzkiej anatomii, czasem po prostu kuszenie roznegliżowanym ciałem. Ale ostatnio zauważyłam, że modowe miesięczniki i periodyki mają coraz mniejsze opory przed pokazywaniem nagości na okładce, a przecież do tej pory nagie ciała na okładce zarezerwowane były dla magazynów dla panów. Tak, wiem, nagość w sesjach to nic nowego, wystarczy przejrzeć sesje z Purple (na przykład tę stylizowaną przez Karla Lagerfelda, będącą hołdem dla Helmuta Newtona), tyle tylko, że zwykle były to pisma edgy, mające ambicje artystyczne, lokujące się poza mainstreamem.
Tak wygląda okładka listopadowej holenderskiej Elle:
A tak okładka zimowego i-D:
(*tak, wiem, i-D to nie do końca komercyjny mainstream)
Spojrzałam na Evę Herzigovą, Helenę Christensen i Claudię Schiffer, i nie ukrywam, pozazdrościłam wyglądu. Nie chcę wypominać im wieku, ale przecież można je uznać za modelowe emerytki, ale te emerytki nadal nieźle wyglądają… Ale wracając, spojrzałam na modelki i pomyślałam, że to mniej lub bardziej zamierzone nawiązanie do reklamy serii perfum D&G:
Wygląda na to, że nagość w reklamie stała się już na tyle powszednia, że coraz śmielej wkracza na okładki pism niekoniecznie erotycznych.
Wygląda na to, że w sequelu SATC, czyli Sex and the City 2: Electric Boogaloo, będą występować jedynie gwiazdy - podejrzewam, że nawet statyści musieli udowodnić, że są rozpoznawani na ulicy.
Bo kogo tam nie będzie… Liza Minnelli podzieliła się z prasą plotkarską nowiną, że ona i Barbara Streisand pojawią się w scenie filmowego ślubu Stanforda i Anthony’ego (podobno Liza zaśpiewa piosenkę Beyonce “Single Ladies”). Wiadomo też, że w SATC 2 przez ekran przemknie Tim Gunn (w roli samego siebie) oraz Penelope Cruz, która jako szefowa wielkiej międzynarodowej firmy zagnie parol na Mr. Biga (Carrie ma podobno przyłapać tę dwójkę na flirtowaniu). Ale największe wrażenie zrobił fakt, że producentom udało się namówić Miley Cyrus, by pojawiła się w epizodycznej roli - w dodatku jako Hannah Montana. Jeśli nie jesteście fanami aktorskich umiejętności Miley, to może pocieszyć Was infomacja, że nie ma żadnej kwestii do wypowiedzenia, ma po prostu pojawić się na czerwonym dywanie w tej samej sukience, co Samantha:
Ale przecież nie to, kto się pojawi w filmie jest najważniejsze. Bo przecież najważniejsze jest to, co te osoby na siebie założą!
Dowód? Najczęściej komentowane zdjęcia, to zdjęcia Carrie w wersji “Madonna z czasów Like a Virgin” lub a la wczesna Kylie Minogue (a swoją drogą, myślałam, że już mamy za sobą nostalgię za latami 80., i że teraz 90’s are back). Dociekliwi zauważyli też, że Sarah Jessica Parker założy sukienkę, w której widziano Carrie jeszcze w serialu. To nie recesja, to nie moda na vintage, podobno producenci chcą coś przez to powiedzieć. Co? Będzie wiadomo w maju 2010 roku - oficjalna data premiery filmu to 28 maja przyszłego roku. Więcej informcji i zdjęć z planu znajdziecie na stronie filmu (warto tam zajrzeć!).
dodał: paulina, dnia: 11-10-2009, kategoria: klip, tekst
W Warszawie właśnie trwa Warszawski Festiwal Filmowy, a to oznacza, że po od rana do wieczora Śródmieściu biegają młodzi ludzie z katalogiem filmów w jednej ręce, a w drugiej z kalendarzem projekcji. Rozpczął się też rok akademicki, a to oznacza z kolei, że po warszawskim Krakowskim Przedmieściu, krakowskim Rynku i kampusach uniwersyteckich w innych miastach od rana do wieczora biegają młodzi ludzie z ciężkimi torbami wypełnionymi notatkami, notesami i książkami.
W stolicach modowych skończyły się już Tygodnie Mody, więc po Nowym Jorku, Mediolanie, Paryżu i Londynie już nie biegają z pokazu na pokaz redaktorzy i styliści, dyrektorzy ds. zakupów i modelki, celebryci i fotografowie.
Ten mało wyrafinowany wstęp ma posłużyć mi do wytłumaczenia, czemu uznałam, że warto wspomnieć o radach Niny Garcii dotyczących tego, jak przez długi i pracowity dzień spędzony na bieganiu pomiędzy jednym miejscem a drugim wciąż wyglądać nienagannie. Bo to swoiste wyzwanie - jak ubrać się rano, by przez całym dzień czuć się wygodnie i nosić zgodnie z obowiązującymi trendami, co często wydaje się niemożliwym do pogodzenia. Nina Garcia coś o tym wie - bo choć jest słynną dziennikarką modową (kiedyś Elle, teraz Marie Claire, oraz nieustająco Project Runway), to jednak jest też ciężko pracującą kobietą, i jej dzień pracy trwa nawet 16 godzin na dobę, i choć nie musi tłoczyć się w komunikacji miejskiej, to i ona nie zawsze biega na wysokich obcasach. Podczas Tygodni Mody dziennie ogląda od 10 do 15 pokazów, a to oznacza mimo wszystko ciężką pracę wymagającą sporej wytrzymałości. Na dodatek Nina nie może sobie pozwolić na żadną wpadkę - ani modową, ani urodową (cóż, branża modowa znana jest z plotek i złośliwości) - a nie zawsze ma czas, by pojechać do domu, hotelu czy salonu piękności, by się przebrać lub poprawić fryzurę czy makijaż. W The Wall Street Journal znalazłam ciekawy tekst o tym, jak Nina Garcia radzi sobie z tym wyzwaniem. Jej strategia jest prosta: “I slowly unpeel“, czyli “pozbywam się kolejnych warstw”.
Typowy look dla Niny to ozdobny top (nity lub hafty), skórzana kurtka, spódnica i grube nieprzezroczyste rajstopy. Taki zestaw, choć przecież bardzo prosty, daje jednak możliwość stworzenia różnych kreacji - zwykle przy pomocy dodatków - szal lub chusta i biżuteria, do tego gruby sweter lub kamizelka, która rano grzeje, a w ciągu dnia może być schowana w torbie.
Nina Garcia zwykle nosi ze sobą buty na zmianę oraz małą wieczorową torebkę, a także dodatkową biżuterię - kolczyki, bransoletkę, duży ozdobny pierścionek czy tzw. statement necklace. Tego rodzaju dodatki mogą być nie na miejscu w pracy lub na sali wykładowej, mogą przeszkadzać w ciągu dnia, ale po południu lub wieczorem na randce, spotkaniu z przyjaciółmi czy też mniej lub bardziej spontanicznie zorganizowanej imprezie sprawdzą się świetnie i pomogą zmienić codzienny strój. Na dodatek olbrzymie torby, które teraz są tak popularne, mogą pomóc - zwykle jest w nich na tyle duże miejsca, że nie będzie problemu, by schować kilka drobiazgów.
Nina ma też kilka rad dotyczących urody i makijażu - zawsze ma przy sobie małą próbkę perfum (bo to poprawia humor i dodaje energii), mokre chusteczki, grzebień, brozner i szminkę. Czyli klasyka - żadnych rewolucyjnych porad. Ja dodałabym jeszcze, że warto nosić ze sobą chusteczki matujące.
Nina ma w swoim dorobku kilka książek, niedawno pisałam o najnowszej. Jedna z pozostałych to “The 100″, czyli lista stu rzeczy, które powinny znaleźć się w każdej szafie:
Tak, wiem, że Nina Garcia żyje w nieco innym świecie, i jej rzeczywistość niewiele ma wspólnego z życiem polskiej studentki, ale jej rady wydają się być down to earth, i co więcej - sama niektóre stosuję. Co tam ja, niektóre doskonale znane są na przykład redaktorkom z serwisów Lula.pl czy Groszków.