Szalone lata sześćdziesiąte
Zainspirowana książką Francois Boucher „Historia mody” chciałabym bliżej przedstawić Wam główne trendy lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku.
„Gdy nasz wiek wchodził w siódme dziesięciolecie –pisał Bruno de Roselle- nic nie pozwalało przypuszczać, że będzie to okres totalnych przemian, jakich historia mody nigdy wcześniej nie zaznała”
Wszystko zaczęło się zaraz po drugiej wojnie światowej - głębokie zmiany nie ominęły również świata mody. Przyrost naturalny w latach 1945 – 1965 sprawił, że w tym okresie pojawiła się zupełnie nowa, młoda klientela. Młodzi ludzie chcieli, by ubrania były projektowane z myślą o nich, by mogli dzięki nim wyrażać się, określać swoją indywidualność oraz poglądy. Wszystko to sprawiło, że moda nabrała zupełnie innego znaczenia.
Głównymi trendami były:
- trykotowe t-shirty ozdobione najdziwniejszymi nadrukami, napisami, portretami idoli,
- spodnie damskie – francuskie kobiety jako pierwsze odkryły ich wygodę i komfort noszenia, zaczęto je nosić właściwie o każdej porze dnia i nocy, z żakietem, z bluzką, ze swetrem czy z kurtką. Najmodniejsze były spodnie „dzwony” z obniżoną talią i szerokimi nogawkami, noszone najczęściej z tunikami,
- sukienka - tym razem bez rękawów, po raz pierwszy sięgająca do kolan.
- dzianina (sukienki, tuniki, bolerka),
- minispódniczka – absolutny modowy hit! Wraz z utrzymanymi w żywej kolorystyce rajstopami cieszyła się wielkim powodzeniem,
- buty - botki, produkowane we wszystkich kolorach, rozmaitej długości, czasem sięgające do kolan lub rąbka minispódniczki,
- główne wzory: geometryczne kształty, groszki, kółka, kwiaty.
Równocześnie rozwijała się tzw. „antymoda”, „moda dzika”, której przedstawicielami byli między innymi hippisi. Chcieli oni swoim ubraniem wyrazić swój bunt do otaczającego świata, poszukiwanie wolności, czy zniesienie barier między klasami społecznymi.
Podstawą hippisowskiego ubioru były:
- materiały haftowane (głownie w kwiaty): kamizelki, kożuchy, indyjskie chusty i tuniki, t-shirty, sprane jeansy,
- rezygnacja ze stanika i chodzenie na plażę topless,
- całość wizerunku dopełniały długie włosy.
Przełomem dla kobiet w tym okresie był niewątpliwie powrót Coco Chanel do projektowania ubrań. Około roku 1960 wielką popularność zdobył zaprojektowany przez nią kostium złożony z krótkiego żakietu z kieszeniami, bluzki wykonanej z materiału takiego jak podszewka oraz spódnicy (długość za kolano!). Kobiety uwielbiały ten kostium, bo nie krepował ruchów oraz dawał im pewność, że nie wyjdzie z mody w najbliższym sezonie.
Wybór stroju zależał główne od upodobań, ludzie zaczęli kreować swój image dzięki ubraniom. Zaczęto przywiązywać większą wagę do tego, co chce się pokazać ubierając np. t-shirt z nadrukiem lub przeciwnie wybierając minispódniczkę i wysokie buty na koturnie. Jedni cenili wygodę, inni ubierali się by przekazać jaką ideologię, jeszcze inni chcieli podkreślić swoją nienaganną sylwetkę. Jedno jest pewnie- wielu chciało poprzez ubiór zobrazować swoją osobowość. Sprawić, by inni choć trochę poznali go poprzez jego ubranie. Podobnie jest w dzisiejszych czasach. Może to dzięki latom sześćdziesiątym, rewolucji, jaka się wtedy dokonała, łatwiej jest nam wyrazić siebie poprzez ubiór, mamy mniejsze zahamowania, by ubrać to w czym czujemy się dobrze i co nam się podoba.
Więcej o modzie lat sześćdziesiątych przeczytacie TU i TU.
źródła:
Francois Boucher „Historia mody”,
Tags: hippie, historia mody, mod, sixties


Strój, który jednocześnie wyrażał walkę o wolność…
Lata 60. ożywają i inspirują! Moda pachnie teraz takim odnawianiem- łączeniem historii z tym, co wykreowała współczesna wyobraźnia!
app. Coco Chanel i spodnic za kolano - o ile dobrze pamietam, ona twierdzila, ze kobiece kolano jest najmniej atrakcyjna czescia kobiecego ciala. Musiala cierpiec katusze, gdy ogladala mode lat 60.
Ja też mam kompleks Coco- swych kolan nie cierpię:)
właśnie to jest w tym wszystkim najfajniejsze, że teraz niby podobna moda, a jednak różni się diametralnie..
idę na imprezę lata siedemdziesiąte
(do 8144)jak pięćdziesięciolatka, ma się ubrać na imprezę “lata siedemdziesiąte”, żeby choć troszkę poczuć się i wyglądać jak wtedy, gdy zakochiwała się pierwszy raz